Thursday, 25 December 2014

Yerba mate - odchudza czy wywołuje raka?


Yerba czyli liście ostrokrzewu paragwajskiego są coraz częściej spożywane w Polsce. Charakterystyczna tykwa i bombilla to obowiązkowe akcesoria każdego fana yerby. Ja także od pewnego czasu zachwycałam się Yerbą (Mate IQ z guaraną, kandyzowanym ananasem, liśćmi ginkgo, guavą i skórką pomarańczy) ale ciągle nie dawało mi spokoju dlaczego tak wiele badań wykazuje ścisłą korelację jej z nowotworami...
Zacznę jednak od plusów picia tego napoju:
Yerba zawiera głównie alkaloidy purynowe: kofeinę, teobrominę i teofilinę.
Ma też kwas chlorogenowy (ten sam co w zielonej kawie). Kwas chlorogenowy zwiększa wrażliwość insulinową i ogólną pule mineralną w organizmie. Niektórzy przypisują mi działanie odchudzające lecz w badaniach nie miał on aż tak istotnego wpływu na redukcję tkanki tłuszczowej.
Yerba mate to także saponiny – są one rozpuszczalne w wodzie i pod wpływem potrząsania tworzą pianę (dlatego też dodaje się je do naturalnych szamponów do włosów, a yerba pod wpływem mieszania czasami wytwarza delikatną pianę na powierzchni). Mają działanie antybakteryjne, przeciwzapalne, anty-grzybicze, przeciwwirusowe i antynowotworowe.
Yerba ze względu na substancje antyosydacyjne chroni membrany oraz DNA przed uszkodzeniami spowodowanymi działaniem wolnych rodników. Ma przez to działanie odmładzające, tonizujące i ochronne.
Zawiera sód, potas, wapń, magnez, żelazo, miedź, cynk, glin i mangan.
Picie chroni szkliwo zębów i zabezpiecza przed rozwojem patogennych drobnoustrojów.
Ekstrakty z yerby bardzo dobrze chronią frakcję LDL cholesterolu przed utlenianiem i zapobiegają rozwojowi chorób sercowo-naczyniowych.
Mimo, że w badaniach picie yerby nie wpływa znacząco na szybkość przemian metabolicznych, ekstrakty mają wpływ na szybsze uczucie satysfakcji po posiłku i tym samym mogą pozytywnie wpływać na procesy odchudzania.
Badania sugerują, że yerba mate może być używana jako prewencja i suplementacja w takich jednostkach chorobowych jak depresja, choroba Parkinsona, nadciśnienie oraz u osób uzależnionych w fazie leczenia.

Ciemna strona yerby…

W Południowej Ameryce odnotowywano niestety coraz więcej incydentów raka przełyku. Na początku utożsamiano to z wysoką temperaturą, w jakiej yerba jest tam spożywana. Miała ona wywoływać stres tkankowy prowadząc do rozwoju zmian nowotworowych. W krajach tych jest również wysoki odsetek osób palących co może również potęgować wysokie średnie zapadalności na raka. Nie mniej jednak bardziej wnikliwe badania dowiodły, że yerba zawiera policykliczne węglowodory aromatyczne. Powstają one w trakcie obróbki liści yerby, są one rozpuszczalne w wodzie przez co ich zawartość można odnaleźć w powszechnie spożywanym napoju. Zazwyczaj ich zawartość jest dość niska lecz pijąc kilka porcji dziennie znacznie wzrasta. Policykliczne węglowodory są uznane jako substancje kancerogenne czyli bezpośrednio wpływające na powstawanie zmian nowotworowych.

Pić czy nie pić?

Przyjęłabym stanowisko umiaru – 2 do 3 porcji yerby w tygodniu mogą mieć pozytywny efekt lecz codzienne picie tego napoju może znacząco zwiększać ryzyko chorób nowotworowych. Problemem jest także brak kontroli mikrobiologicznej i badań nad zawartością policyklicznych węglowodorów na większą skalę.
Polecam bardziej oolong, zieloną, białą czy czerwoną herbatę oraz liczne napary ziołowe bądź orzeźwiające napoje na bazie trawy cytrynowej. Yerba mate można traktować jako ciekawy i egzotyczny dodatek do diety ale nie jako jej płynną podstawę.

Po wiecej informacji zapraszam do:
http://drogadosiebie.pl/zdrowa-zywnosc/yerba-mate/

Monday, 15 December 2014

Chleb - jeść czy nie jeść?


Często spotykam się z tym, że osoby odchudzające się unikają chleba jak ognia. Zastępują go waflami ryżowymi lub definitywnie wyłączają z jadłospisu bo przecież są na diecie.
Czy wiesz, że właściwie chleb często jest mniej zdradliwy dla utrzymania szczupłej sylwetki niż owsianka? Nie zdajemy sobie sprawy, że węglowodany to nie tylko chleb czy makaron. To także płatki owsiane, muesli, nasze ulubione żytnie zakąski, a także warzywa (choć większość to inny ich rodzaj).
Chleb na zakwasie z pełnoziarnistej mąki np. orkiszowej, owsianej, żytniej, amarantusowej z dodatkiem ziaren bądź nawet suszonych owoców czy pomidorów jest świetnym składnikiem diety - także redukcyjnej. Nie należy w żadnym wypadku się go bać! Oczywiście jak we wszystkim ważny jest zdrowy rozsądek i umiar ale nie dajcie sobie wmówić, że należy jeść tylko płatki owsiane i unikać wszelkich innych węglowodanów. Chleb na ogół ma też sporą zawartość witamin z grupy B niezbędnych do prawidłowego działania komórek nerwowych, a także mięśni.
Stawiajcie na pełnowartościowy chleb nie wypiekany z ciasta mrożonego. Jeśli macie możliwość zawsze dokładnie sprawdzajcie skład. Zdarza się, że chleb nazywany jest żytnim, a 40% stanowi mąka pszenna i emulgatory. Producent zawsze podaje skład w kolejności od składnika występującego w największej liczbie do najmniejszej.
Idealnie, jeśli mamy czas możemy sami upiec chleb. Można przyrządzić go w wersji na słodko z ekstraktem pomarańczowym, bananami i daktylami bądź pikantnej z papryką chili i czosnkiem (ten ostatni będzie świetnie usprawniał metabolizm).

Co na chleb?
Osobiście polecam poeksperymentować w kuchni. Nie ograniczajcie się do roślinnych margaryn czy masła. Polecam spróbować coś z poniższych alternatyw (we wszystkich przepisach jedyne co musisz zrobić to dokładnie zblendować składniki).




Co potrzebujesz:
1 dojrzałe awokado
1/3 czerwonej cebuli
ząbek czosnku
1/2 cytryny
Zalety:
✓ duża zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych korzystnych dla zdrowa
✓ poprawa odporności
✓ zbawienny wpływ na skórę













Co potrzebujesz:
100g ugotowanej cieciorki
1 łyżka tahini
oliwa z oliwek
1/3 cytryny
woda źródlana
sól himalajska
Zalety:
✓ duża zawartość dobrze przyswajalnego białka
✓ nienasycone kwasy tłuszczowe
✓ uczucie sytości











Co potrzebujesz:
100g sezamu
2 łyżki oleju sezamowego
Zalety:
✓ dobre źródło magnezu, białka, tłuszczy i wapnia
✓ wzmacnia kości
✓ obniża ciśnienie
✓ wygładza skórę














Co potrzebujesz:
100g czerwonej fasoli
łyżka oliwy z oliwek
chili
tymianek
curry
Zalety:
✓ duża zawartość białka
✓ antyoksydanty
✓ oczyszcza organizm z toksyn
✓ stabilizuje poziom cukru we krwi












Co potrzebujesz:
1 dojrzałe awokado
4 łyżki kakao
1 dojrzały banan
łyżeczka miodu
Zalety:
✓ zaspokaja ochotę na słodycze
✓ wyśmienicie smakuje
✓ dostarcza cennych antyoksydantów
✓ świetnie działa na skórę

Sunday, 14 December 2014

Recenzja książki: DIETA GRECKIEGO DOKTORA



Uwielbiam czytać dietetyczne książki. Zarówno fachowe jak i te mniej o zupełnie luźniej i przystępnej treści. Postanowiłam więc dodawać na bloga recenzje byście łatwo mogli znaleźć pozycje warte przeczytania jak i te, które lepiej sobie darować. ;)
Dziś na celowniku książka Alexandra Lindberga Fedona "Dieta greckiego doktora".




Liczba stron: 256
Ocena: 6/10
Słowa klucze: dieta, zapobieganie chorobom żywieniem, zdrowe odżywianie


"Mając piętnaście czy dwadzieścia lat, ma się takie ciało, jakie zaprojektowały dla nas geny; w okolicach czterdziestki zaś takie, na jakie się zasługuje."







Książka ta głównie skupia się na indeksie glikemicznym pożywienia ale nie omija także podstawowego omówienia wszystkich grup pokarmowych. Mimo tytułu nie skupia się tylko i wyłącznie na diecie śródziemnomorskiej, a raczej wskazuje zalety zdrowej i dobrze zbilansowanej diety. Bardzo dobrze wyjaśnia w sposób przystępny rolę kluczowych składników diety.
Czyta się ją bardzo przyjemnie i szybko. Opiera się na faktach oraz podaje jasne i klarowne argumenty. Nie ma w niej tzw. lania wody i pisania o niczym, zawiera praktyczne rady.
Jedna z nich:
"Pewna ilość białka do każdego posiłku czy przekąski usprawni spalanie tłuszczu w organizmie i lepiej zaspokoi apetyt niż same węglowodany. Jogurt albo twarożek zjedzony na śniadanie zwiększy przemianę materii, a zawarte w nim białko będzie stymulować produkcję glukagonu."
(Moje przyp.: glukagon jest potrzebny by inicjować przemiany kwasów tłuszczowych w organizmie).
Na końcu książki znajdziemy cztero-tygodniowe menu składające się ze śniadania, II śniadania, obiadu, podwieczorku i kolacji. Nie brak w niej także przepisów wraz z obliczonym ładunkiem glikemicznym gotowego dania. Fajnym dodatkiem jest też lista produktów żywnościowych wraz z indeksem glikemicznym i zawartością w nich węglowodanów na 100g produktu.
Nie do końca mogę zgodzić się ze słusznością używania fruktozy jako słodzika. Dlatego też w przepisach dania ją zawierające jeśli już słodziłabym miodem, ksylitolem bądź stewią. Mimo, że książka jest naprawdę fajnie napisana ogólną punktację odjęłam za szczegóły choćby taki "z nieznanych powodów u niektórych osób sok grejpfrutowy zakłóca proces wchłaniania i przemiany substancji leczniczych". A właściwie te powody są dość dobrze i powszechnie znane - są to zazwyczaj związki flawonoidowe jak furanokumaryny. Bądź panujący w niej nadal mit, że częste posiłki zwiększają tempo przemian metabolicznych ułatwiając odchudzanie.
Mimo wszystko polecam jako luźną pozycję na wolne chwile. Nie spełni ona zapewne oczekiwań dietetyków i nie zaspokoi ich ciekawości gdyż informacje w niej zawarte są dość powszechnie znane. Nie mniej jednak mogę z czystym sercem zachęcić do przeczytania.

Saturday, 13 December 2014

Cheat day - o tym jak oszustwo pomoże Ci schudnąć!

Ile razy zdarzyło Ci się być długo na diecie po czym rzucałeś się na makaron, słodycze czy herbatniki?
Tak naprawdę nie ma w tym nic dziwnego - organizm dokładnie wie czego mu w danym momencie trzeba. Skąd jednak bierze się problem by po jakimś czasie nie ulec pokusie?
Jeśli przez długi czas nasza dieta składa się z produktów węglowodanowych - w tym także węglowodanów prostych takich jak owoce, słodycze i różnego rodzaju przekąski nasz organizm przystosowuje się do pewnego poziomu hormonów. Są to nie tylko hormony, których obecności nie odczuwamy dotkliwie każdego dnia ale także takie, które wpływają na działanie neuroprzekaźników - mówiąc innymi słowy substancji, które odpowiadają za Nasz nastrój. Przyjmuje się, że przy znaczącym zmniejszeniu kaloryczności diety kryzys serotoninowy (hormon szczęścia) następuje po około 2 tygodniach. Stąd też po tym czasie wiele osób ulega słodkościom bądź swoim ulubionym potrawom, które znacząco podnoszą u nich poziom tego właśnie hormonu.
Oprócz tego, że możemy włączyć do diety produkty bogate w serotoninę jak i jej prekursory - tryptofan i witaminy niezbędne do jej wytwarzania jak witaminy B możemy również zastosować pewien trick. Jeśli intensywnie ćwiczymy i stosujemy restrykcyjną dietę może to być cheat day, a jeśli jesteśmy po prostu na diecie trzymajmy się cheat meal'u czyli jednego takiego posiłku w ciągu dnia.
Cheat meal to odstępstwo od diety z korzyściami. Niestety nie wiem dlaczego większość osób cheat day rozumie poprzez wycieczkę do Mc. Donald'sa czy też wykupienie pół działu ze słodyczami.
TAK TO NIE DZIAŁA!
Założeniem cheat day bądź cheat meal jest podniesienie poziomu hormonów i zasygnalizowanie organizmowi "nie głodzę się - nie zwalniaj metabolizmu". Nie mniej jednak produkty obfite w cukry, utwardzone tłuszcze roślinne i sztuczne dodatki bynajmniej nie pomogą. Sytuacja, w której nasz poziom insuliny nienaturalnie wzrasta (i gdy w czasie tym nie ma niedoborów glikogenu - czyli nie jesteśmy po wysiłku fizycznym) jest momentem idealnym na odłożenie tkanki tłuszczowej. Pamiętajcie o tym! Komórki tłuszczowe nie znikają, one są jak małe baloniki - napełniają się rezerwą tłuszczową bądź są puste stając się praktycznie niewidoczne - ale nadal są i czekają na rezerwę energetyczną. By posłużyć się liczbami w niedawnym badaniu stwierdzono, że przybranie 1,2 kg tkanki tłuszczowej w obrębie nóg jest równe 2,6 bilionom komórek tłuszczowych. Do niedawna naukowcy byli przekonani, że natura działa na naszą korzyść. Wprawdzie nie możemy się ich pozbyć ale także nie wytwarzamy znaczącej ilości nowych komórek. Niestety byli w błędzie, dorosły organizm ludzki nadal może wytwarzać kolejne komórki tłuszczowe. Im więcej ich mamy tym ciężej z utrzymaniem prawidłowej gospodarki hormonalnej - i stąd często powstaje insulinooporność.
Wracając do naszych cheat mealów. Jeśli w swojej diecie redukcyjnej skupiasz się na zmniejszeniu nie tyle samej kaloryczności jak i węglowodanów poczujesz niesamowitą różnicę po wprowadzeniu tego tricku do swojej diety. Cheat meal powinien być posiłkiem kompletnym i nadal zdrowym. Idealnie sprawdzą się do tego pełnoziarniste makarony, muffiny z pełnego przemiału z owocami, domowe batony muesli, duże porcje płatków owsianych z masłem orzechowym. Taki cheat meal najlepiej stosować raz w tygodniu, jest to dobry zastrzyk energetyczny i pozwoli na kontrolę hormonów. To może przynieść także rezultat u osób, które podczas diety odczuwają na tyle dotkliwe zmiany hormonalne, że samej zmianie ulega również cykl. Jedna zasada - ten posiłek nie ma być możliwością pochłonięcia śmieciowego jedzenia ani posiłkiem, po którym będziesz mieć wyrzuty sumienia i zaczniesz intensywnie ćwiczyć.
Dobrze zbilansowana ale redukcyjna dieta w połączeniu z jednym posiłkiem w tygodniu, bądź jednym dniem raz na 2 tygodnie u osób intensywnie ćwiczących da świetne rezultaty.
Mało, że nie przybędzie Wam tkanki tłuszczowej i liczb na wadze - przyspieszy się Wasz metabolizm i proces chudnięcia będzie szybszy!
Spróbuj wprowadzić do swojego jadłospisu cheat meal - zobacz jak się po nim czujesz. Idealnie powinno się odczuwać komfort ale nie przejedzenie. Jeśli jesteś senny po posiłku jest to związane tylko i wyłącznie z tłuszczami występującymi w posiłku. Tłuszcze krążąc po krwiobiegu "konkurują" z czerwonymi krwinkami, które dostarczają tlen - między innymi do mózgu. Mniejsze dotlenienie mózgu skutkuje nagłym uczuciem senności.
Mam nadzieje, że trochę pomogłam i rozwiałam wątpliwości i nieprawidłowe praktyki związane z popularnością cheat meal'u.
Powodzenia! W razie wątpliwości piszcie, piszcie, piszcie! :)

Tuesday, 2 December 2014

Czego jako dietetyk na pewno nie zjem!



1. Gotowe desery (np. typu tiramisu)
Niestety coraz częściej w hipermarketach można znaleźć w lodówkach gotowe desery m.in. najczęściej jest to tiramisu. Mają one większość składników pochodzących z proszku jak jajka, mleko itp. Są napakowane cukrem i konserwantami, które wydłużają miesiącami ich trwałość.

2. Płatki fitness

Niestety płatki fitness popularnie sprzedawane w sklepach to prawdziwe bomby kaloryczne. Jeśli nawet by nie patrzeć na ich kaloryczność to mają często w składzie nie tylko sam cukier ale i syrop glukozowo-fruktozowy, emulgatory, częściowo utwardzony tłuszcz roślinny. Nie służą one ani zdrowiu ani utrzymaniu zgrabnej sylwetki. Big no no! Lepiej zastąpić je płatkami owsianymi, dodać suszone owoce, stewię, orzechy i cieszyć się smakiem i naturalnym składem.

3. Gotowe granola

Często chrupana jako niewinna przekąska albo uznawana za idealne fit śniadanie. Niestety z fit nie ma nic wspólnego. Ma dużą zawartość cukrów oraz innych węglowodanów prostych. Kiepskiej jakości tłuszcze i dodatki sprawiają, że jest na liście produktów niewskazanych.

4. Czekolada z polirycynooleinianem poliglicerolu
Nie wiem czy ktoś z Was kiedykolwiek zwracał uwagę na ten składnik. Pojawia się nie tylko w czekoladach, ale i wyrobach czekoladowych i lodach. Jest to półsyntetyczny emulgator większa część badań na ludziach nie wykrywa żadnych negatywnych działań lecz w badaniach na zwierzętach środek ten nie wypadł już tak dobrze - zaburzał czynność wątroby i nerek. Mimo niejednoznacznej opinii na jego temat radziłabym mimo wszystko unikać wszelkich syntetycznych i półsyntetycznych związków chemicznych.

5. Hodowlany łosoś
Uwielbiamy łososie! Coraz częściej można je znaleźć w sałatkach, kanapkach, naleśnikach, daniach z makaronem ale...łosoś łososiowy nierówny!
Wybierajcie tylko dzikie łososie! Mają one zupełnie inne proporcje białka do tłuszczy. Z tego względu, że żyją one na wolności - a co za tym idzie więcej pływają (bez względu na to jak paradoksalnie to brzmi) mają większy udział białka! Ponadto kolor zawdzięczają naturalnej substancji zawartej w glonach, a nie barwionej karmie.

6. Lody z emulgatorami, syropem glukozowo-fruktozowym
Lody tak ale domowe...!
Niestety lody, które możemy dostać w supermarketach to cukier połączony z emulgatorami, śmietaną i kiepskiej jakości tłuszczami roślinnymi. Wykonanie domowych lodów nie jest trudne ani kosztowne. Ponadto organizm zużywa energię podgrzewając je do odpowiedniej temperatury, a co za tym idzie spalamy dodatkowe, drobne kalorie.

7. Dania w proszku
To chyba nie wymaga zbyt długiego komentarza. Jedynym wyjątkiem w sytuacjach awaryjnych, z którym się spotkałam jest firma SYS, którą można dostać w sklepach ze zdrową żywnością. Mimo, że jest to danie w proszku zawiera tylko i wyłącznie naturalne składniki. Jeśli nie mamy możliwości zjeść niczego pożywnego będzie ona dobra alternatywą.

8. Chleb z ciasta głęboko mrożonego
Chleby dostępne w dużych sieciach hipermarketów powstają z ciasta mrożonego, znajduje się w nich długa lista emulgatorów, cukier, a nawet sztuczny miód!
Sprawdzajcie ich składy, a najlepiej kupujcie prawdziwe razowe pieczywo na zakwasie.

Sunday, 30 November 2014

Ulubieńcy listopada! Produkty, bez których nie mogę żyć!



Herbata pu-erh truskawki w śmietanie
Pu erh ma specyficzny ziemisty smak przez co nie tak często znajduje swoich zwolenników jak zielona czy biała herbata. Ta jednak jest naprawdę dobra. Ponadto czerwona herbata wspomaga metabolizm, oczyszcza i odmładza. Może służyć także jako baza do koktajli, a nawet ciast!
Kupiłam ją w Demmers Teahouse ale widziałam także kiedyś w sieci Czas na herbatę :)

Kawa arabica o smaku tiramisu
Jeśli uwielbiacie słodycze, a w szczególności tiramisu ta kawa na pewno przypadnie Wam do gustu! Jak dla mnie nie wymaga żadnego słodzenia, idealnie komponuje się z mlekiem migdałowym albo przyprawami korzennymi. Jest aromatyczna, a nawet zaspokaja częściowo głód na słodycze. Swoją kupiłam w sklepie TeaRoom ale na pewno jest dostępna też w innych sieciach z kawą i herbatą.


Kawowo - bananowe smoothie:
100ml schłodzonej kawy tiramisu
1 banan
pół mandarynki
jogurt naturalny

Wszystkie składniki zblendujcie na gładką masę.

Jest przepyszne! Koniecznie spróbujcie!
Idealnie zastąpi tradycyjną kawę!
Jego gęsta i kremowa konsystencja zapewnia uczucie sytości na długi czas!









Awokado
Uwielbiam ten owoc! Jako nieliczny ma głównie zawartość tłuszczy, a nie cukrów.
Robię z niego aromatyczne guacamole, dodaje do koktajli, a nawet można sporządzić na jego bazie kremowe i pyszne domowe lody!

Błonnik psyllium
Ten ciekawy błonnik znalazłam w jednym z eco supermarketów. Po zalaniu go wodą natychmiast pęcznieje tworząc żelową pastę. Można używać go do robienia kisieli i deserów. Idealnie sprawdzi się w przypadku nagłego głodu.
Błonnik ten oczyszcza, usuwa metale ciężkie i z czasem zapewnia gładszą skórę.
Pamiętajcie by nie spożywać go z głównymi posiłkami, a pomiędzy nimi i wypić odpowiednią ilość wody!

Noble Health ACAI BERRY
Ten suplement diety to moje chyba najlepsze odkrycie. Nie ma żelatynowej otoczki, jest wolny od substancji modyfikowanych genetycznie, tabletki wypełniane są skrobią. Ma w swoim składzie witaminy z grupy B, ekstrakt z Acai, ekstrakt z zielonej herbaty, mniszka lekarskiego i skrzypu polnego. Teraz przez jakiś czas dostępny był w promocyjnej cenie w sieci SupherPharm (ok.30 z 50zł). Ma działanie oczyszczające i antyoksydacyjne. Na pewno wesprze też procesy odchudzania. W opakowaniu jest 90 tabletek, zażywa się po 3 dziennie więc jedno opakowanie starczy Nam na miesięczną kurację.

Friday, 28 November 2014

Joga - dlaczego warto spróbować?


Moja przygoda z jogą zaczęła się już jakiś czas temu, często przerywałam ją na rzecz jak mi się wydawało bardziej konstruktywnych ćwiczeń takich jak TRX, crossfit czy po prostu siłowni.
Nie mniej jednak ciągle do niej wracałam aż w końcu gości u mnie prawie każdego dnia.
Co w niej niesamowitego?
Właściwie w pierwszej chwili mogłoby się wydawać, że joga to tylko rozciągnięte dobrze ciało i nie pozwoli ani spalić sporej ilości kalorii ani go ukształtować.
To pojęcie jest jednak zupełnie błędne. Oczywiście wszystko zależy od tego jaki rodzaj jogi wybierzemy i z jakim zaangażowaniem będziemy ćwiczyć.
Podstawą jogi jest przede wszystkim oddech. Wszyscy nauczyciele jogi zgodnie podkreślają, że asany (pozycje w jodze) zmieniają się ale niezmienna ma być uważność i świadomy oddech.
Wszyscy oddychamy - i robimy to zazwyczaj zupełnie nieświadomie. Nasz oddech staje się coraz bardziej płytki, a komórki naszego ciała coraz gorzej dotlenione.
Istnieją różne ćwiczenia oddechu lecz tak naprawdę praktycznie nikt ich nie stosuje i nie ma na nie czasu. Tu też idealnym rozwiązaniem jest joga.
To co w niej kocham najbardziej to fakt, że jesteśmy w czasie ćwiczeń bliscy sobie.
Wiele razy wpadałam w ciąg ćwiczeń, nie liczyło się jak czuje się moje ciało, chodziło tylko o to by podnieść więcej, przebiec dalej, zrobić więcej. Joga zupełnie od tego odbiega. Tu każdy ma swoje tempo dopasowane do indywidualnego poziomu.
Jeśli naprawdę otwieramy się na jogę okazuje się być magiczna. Ma siłę transformowania nie tylko ciała ale i umysłu. Często polecam tę formę aktywności wszystkim odchudzającym się osobom.
Część z nich postanawia stracić zbędne kilogramy z myślą jak teraz nienawidzą swojego ciała, ile by się zmieniło w ich życiu gdyby byli idealnych kształtów. Fakt - sylwetka wiele zmienia, ale jeszcze więcej zmienia się gdy zmieniamy swoje nastawienie. Znam wiele osób o wspaniałych figurach, które nie do końca mogę uznać za szczęśliwe, a dla kontrastu czasami zdarzają się osoby o zupełnie odbiegającej od kanonów sylwetce z radosnym podejściem do życia. W jodze zaczynamy akceptować swoje ciało, patrzeć na nie bardziej holistycznie. Nasze nogi nie są już tylko zgrabne bądź niezgrabne, czujemy jak pozwalają nam wykonywać wszystkie skomplikowane pozy.
Mając głęboką świadomość swojego ciała automatycznie zmieniamy także nasze wybory żywieniowe. Stąd też joga jest idealną aktywnością podczas diety, zaczyna nam zależeć na naszym ciele. Na tym by było w jak najlepszej kondycji, zaczynamy czuć z nim więź. Wiem, że to może wydać się śmieszne ale czasami jedyna nasza więź z ciałem to chwila kiedy jesteśmy przeraźliwie głodni i biegniemy do lodówki bądź kiedy oglądamy jego odbicie w lustrze.
Joga to także młode ciało i sprężystość. Poprawia się postura, ruchy są bardziej swobodne.
Kiedy masz zły dzień, spróbuj poćwiczyć jogę. Możesz zacząć nawet od filmiku na youtube. Jeśli jesteś początkująca polecam np. jeden z anglojęzycznych filmików, który świetnie sprawdzi się jako basicowy start:
Kliknij by zobaczyć filmik
Gdy naprawdę pokochasz jogę zobaczysz ile problemów pomoże Ci rozwiązać. Nie musisz się także frustrować, że nie potrafisz stać na głowie czy nie zrobisz pozycji skorpiona. Ciesz się z chwili dla siebie i z czasem zwiększaj zarówno intensywność jak i poziom trudności.
Z jogą nie można się nudzić, za każdym razem przynosi coś nowego. Jest też mnóstwo jej różnych szkół przez co możemy dowolnie zmieniać naszą praktykę.
Odkryj jej moc i czerp przyjemność z każdej chwili
A może już ją ćwiczysz?

Thursday, 27 November 2014

Cześć! Zmiany...zmiany...zmiany...

Postanowiłam, że bloga zmienię na bloga z prawdziwego zdarzenia. Będę pisać tu o tym czego sama używam, co mi pomaga być zdrową. Opisywać będę swoje sposoby na odchudzanie, nowinki żywieniowe i wszystko to czego zdążyłam się nauczyć zajmując się 6 lat dietetyką.
Wszelkie profesjonalne moje artykuły będzie można znaleźć na stronie www.greenred.pl i fanpage'u facebook Greenred Pojawi się także niebawem anglojęzyczna wersja strony.
Tam też wkrótce można będzie kupić moje programy i diety. Tutaj natomiast pragnę by blog został kameralny i w bliskim kontakcie ze wszystkimi, którzy go do tej pory śledzili.
Udostępnię więcej szczegółów z własnego życia, ciekawe miejsca i ludzi pozytywnie zakręconych zdrowym stylem życia.
Dorwać mnie można także na instagramie Instagram Your Natural Health gdzie dodaje swoje przepisy na potrzeby bloga, greenred bądź innych firm.
Jeśli macie jakieś propozycje ulepszenia, tematów, tego co chcielibyście się dowiedzieć to śmiało piszcie.
P.s. Tylko nie 'per' Pani ;)

Sunday, 2 November 2014

Błonnik nierozpuszczalny vs błonnik rozpuszczalny. Jaki wybrać?


Odpowiednia podaż błonnika w diecie jest niezmiernie ważna – czym jednak różnią się te dwie formy? Każda z nich pełni inne funkcje w organizmie i pochodzi z innych źródeł.
Błonnik rozpuszczalny jak sama nazwa sugeruje rozpuszcza się dobrze w wodzie i pęcznieje. Frakcja nierozpuszczalna natomiast przechodzi przez układ trawienny „zmiatając” po drodze wszelkie toksyny i produkty uboczne metabolizmu.

Błonnik rozpuszczalny w pigułce

Błonnik rozpuszczalny spowalnia procesy trawienne dając tym samym na dłużej uczucie sytości. Zmniejsza on także wchłanianie niektórych witamin, minerałów i leków.
Spożywając go należy wypić odpowiednią ilość płynów.
Frakcja ta zapobiega napadom głodu, zmniejsza ryzyko rozwoju cukrzycy i pozwala na skuteczną kontrolę poziomu cukru we krwi.

Błonnik nierozpuszczalny w pigułce

Błonnik nierozpuszczalny nie ulega procesom trawiennym ani rozpuszczeniu. Wymiata on toksyny i reguluje cykl wypróżnień. Pełni istotną rolę w prewencji raka jelita grubego. Działa detoksykacyjnie i oczyszczająco.

Główna różnica

Błonnik rozpuszczalny ulega absorpcji i spowalnia procesy trawienne podczas gdy błonnik nierozpuszczalny pobudza perystaltykę jelit i sprawia, że proces trawienny przebiega szybciej i skuteczniej. Błonnik rozpuszczalny spowalnia wchłanianie leków podczas gdy błonnik nierozpuszczalny poprzez pobudzanie ukrwienia narządów np. jelit może ułatwiać wchłanianie substancji czynnych z leków.

Który jest lepszy?

Obydwa typy błonnika są niezmiernie ważne i potrzebne by utrzymać organizm w zdrowiu. Należy jednak zależnie od sytuacji wybierać odpowiednią jego formę.

Źródła błonnika rozpuszczalnego:

płatki owsiane, nasiona roślin strączkowych, orzechy, warzywa i owoce, brązowy ryż

Źródła błonnika nierozpuszczalnego:

owoce pestkowe, skórka owoców i warzyw, otręby pszenne

Norma:

Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia dorosła i zdrowa osoba powinna spożywać dziennie od 27-40 g błonnika pokarmowego.

Po więcej zapraszam Was na:
www.greenred.pl

Saturday, 1 November 2014

10 zmian w diecie ktore zmienią Twoje ciało!


1. Woda z cytryną o poranku

Woda ze świeżo wyciśniętym sokiem z cytryny idealnie pobudzi enzymy trawienne, zalkalizuje pH i nawodni organizm. Witamina C uszczelnia naczynia krwionośne, wpływa na poprawę wyglądu skóry i wzmacnia układ odpornościowy.
Spróbuj także wypić szklankę wody z cytryną w momencie, w którym odczuwasz lekki głód. Pozwoli to rozróżnić prawdziwy głód od uczucia pragnienia.

2. Jogurt grecki

Ten gęsty i kremowy jogurt idealnie sprawdzi się do deserów, przekąsek czy dipów. Posiada sporą ilość białka i bakterie, które usprawniają trawienie i wzmacniają odporność. Grecki jogurt ma zbawienny wpływ na stan skóry i włosów. Na ogół nie posiada on dodatków cukru bądź sztucznych barwników. Jest on również dobrym źródłem wapnia wzmacniającego kości.

3. Pół grejpfruta

Połówka grejpfruta przed trzema głównymi posiłkami w ciągu dnia nie tylko sprawi, że zjesz mniej ale i dostarczy cennych witamin, minerałów i błonnika. Badania wykazują, że technika ta wspiera procesy odchudzania i pozwala na szybszą utratę zbędnych kilogramów. Już połówka grejpfruta pokryw 64% dziennego zapotrzebowania na witaminę C!

4. Miód

Zastąpienie rafinowanego cukru miodem może zdziałać cuda. Miód to nie tylko cukry ale i prawdziwa skarbnica witamin, minerałów, enzymów i białek. Działa antybakteryjnie i antyoksydacyjnie. Odżywia i odmładza komórki ciała.

5. Filiżanka zielonej herbaty

Kawę czy colę zamień na zieloną herbatę. Zawiera katechiny, które ułatwiają odchudzanie, odmładzają i chronią przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Nie dostarcza żadnych dodatkowych kalorii, dba natomiast o zdrowe i silne zęby.

6. Łyżka oleju  kokosowego

Olej kokosowy jako unikat wśród olejów zawiera średniej długości łańcuchy kwasów tłuszczowych i wspomaga procesy odchudzania. Zawartość oleju laurowego działa antybakteryjnie i przeciwutleniająco. Olej kokosowy sprawia, że skóra jest jędrna, dobrze napięta i odżywiona.

7. Szczypta cynamonu

Cynamon to cudowna przyprawa, która pozwala na kontrolę poziomu cukru we krwi. Oprócz tego jest bogactwem związków chemicznych o właściwościach przeciwutleniających. Można dodać go do kawy, herbaty, owsianki, wypieków czy nawet wody mineralnej.

8. Garść migdałów

Migdały są wspaniałym źródłem minerałów, witamin, błonnika i korzystnych kwasów tłuszczowych. Jeśli czujesz głód warto mieć zawsze ze sobą kilka migdałów. Dzięki zawartości błonnika pozostawiają one na dłuższy czas uczucie sytości.

9. Woda z solą himalajską

Sól himalajska to unikalna kombinacja pierwiastków śladowych i minerałów. Dodanie jej do wody sprawia, że zyskuje ona niesamowite właściwości nawadniające. Pozwala to utrzymać dobrze nawilżoną skórę, wspiera porost zdrowych włosów i utrzymuje narządy wewnętrzne w dobrej kondycji.

10. Fasola

Fasole mają dużą zawartość błonnika, który ułatwia oczyszczanie. Włączenie do swojej diety różnego rodzaju fasoli nie tylko zapobiega rozwojowi raka jelita ale i znacznie poprawia wygląd naszej skóry czy włosów. Ułatwia też odchudzanie i pozwala uniknąć częstych napadów głodu.

ZAPRASZAM NA:
www.greenred.pl
oraz facebooka green red
https://www.facebook.com/pages/GreenRed/285886761601201

Sunday, 31 August 2014

Surowa dieta - tak czy nie? Dieta raw za i przeciw.


Każdy z Nas wie jak ważne są warzywa i owoce w diecie. Ale czy można je wszystkie spożywać na surowo by osiągnąć maksymalne rezultaty?
Ostatnio furorę robi tak zwana "surowa dieta". Jej założenie opiera się na spożywaniu wyłącznie nieprzetworzonych produktów, głównie warzyw, owoców, pestek, orzechów i kiełków.
Surowa żywność to bogactwo enzymów, substancji fitoodżywczych, witamin i minerałów. Nie mniej jednak niektóre warzywa potrzebują obróbki termicznej by dezaktywować w nich substancje zmniejszające wchłanianie witamin.

Każdy powinien dopasować dietę do swoich aktualnych potrzeb. W Polsce w klimacie kiedy przez około pół roku jest chłodno Nasz organizm potrzebuje ciepłych, rozgrzewających dań. Ten efekt poniekąd można osiągnąć poprzez stosowanie przypraw działających rozgrzewająco, lecz nie jest to dokładnie to samo.
Pamiętajmy, że organizm wyposażony jest w mechanizmy przystosowawcze. Jeśli od urodzenia żyjemy w takim właśnie klimacie i przywykliśmy do jedzenia ciepłych potraw będzie Nam bardzo ciężko z tego zrezygnować.
Co ciekawe gdy zwierzęta przybywają do zoo stara się im zapewnić warunki jak najbardziej zbliżone do ich naturalnego środowiska. Tym samym pingwinów nie umieścimy w piasku pośród drzew, a słonia w basenie z wodą. To samo ma miejsce w przypadku ich żywienia. Każde dostaje specyficzną dietę z uwzględnieniem potrzeb oraz warunków klimatycznych, w których zwykły żyć - jako gatunek.
Idealnym rozwiązaniem jest spożywanie choć jednego dania na ciepło - zwłaszcza w okresie jesienno - zimowym.

Uwaga na pestycydy!

Problemem są także pestycydy i inne substancje stosowane w celu ochrony roślin. Nie ukrywajmy, nie każdy z Nas ma środki finansowe i czas by kupować produkty certyfikowane, a ich wybór jest dość ograniczony. Warto oprócz tradycyjnego mycia warzyw i owoców używać do tego rozcieńczonego octu. Oczyści on warzywa i owoce w naturalny sposób, a co najważniejsze jest całkowicie bezpieczny dla zdrowia.
Na liście najbardziej zanieczyszczonych pestycydami owoców i warzyw znajdują się:
- czerwona papryka
- importowane winogrona
- importowany szpinak
- brzoskwinie
- jabłka
- pomidorki cherry

Na te produkty należy też zwrócić jak największą uwagę, jeśli nie mamy możliwości zakupu ich u organicznych dostawców/rolników pamiętajmy by dokładnie umyć je przed spożyciem.

Energia roślin

Nie ulega wątpliwości, że to co jemy wpływa na poziom Naszej energii. Zarówno przez kilokalorie jakie dostarcza jak i energie, którą ze sobą niesie. Fotografie kirlianowskie pokazują jak różne są wyładowania koronowe w przypadku ugotowanych i surowych warzyw czy owoców.


Zarówno dieta składająca się z naturalnych produktów przetworzonych (głównie pod wpływem temperatury) jak i zupełnie surowa nie jest idealna. Są substancje, których wchłanianie zwiększa się pod wpływem procesów termicznych jak np. jeden z najsilniejszych antyoksydantów likopen. Związek ten ma udokumentowane licznymi badaniami działanie antynowotworowe - szczególnie w przypadku zapobiegania rozwojowi nowotworu gruczołu prostaty - absorpcja jego zależy od stopnia przetworzenia źródła, z którego pochodzi. W ten właśnie sposób sos pomidorowy ma więcej łatwo przyswajalnych związków prozdrowotnych niż pomidory jedzone w surowej postaci. Nasiona - zwłaszcza roślin strączkowych mają silne inhibitory, które zmniejszają wchłanianie minerałów, aminokwasów czy witamin. Długie moczenie ich nie zawsze rozwiązuje problem, zazwyczaj potrzebna jest delikatna obróbka termiczna.
Ważny jest jednak sposób tej obróbki. Gotowanie na parze jest jednym z najlepszych sposobów gdyż ogranicza straty witamin i składników mineralnych, a ponadto sprawia, że substancje antyoksydacyjne są łatwiej wchłanialne (np. te obecne w brokułach). W przypadku pomidorów świetnie sprawdzi się duszenie z dodatkiem tłuszczu, ułatwi to asymilację struktur przeciwutleniających. Jeśli gotujemy zboża bądź nasiona roślin strączkowych warto dodać do wody szczyptę soli himalajskiej, ma ona ponad 84 pierwiastki, dzięki czemu uzupełni straty w ogólnym bilansie makro- i mikroskładnikowym.

Kluczem do zdrowia jest dobrze zbilansowana dieta, w której nie brakuje zarówno surowych jak i gotowanych produktów.

Ponadto styl życia, który przynosi Nam radość, jedzenie które niesie przyjemność i ludzie, którzy dają uśmiech.